![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
Nr 68,
Luty
2005 |
|
| str. 28 |
- W obronie dobrego imienia. Wojciech Wybranowski |
|
W obronie dobrego
imienia Wojciech
Wybranowski (materiał
przedrukowany z internetu) Środowisko
żołnierzy
Armii Krajowej jest zbulwersowane publikacjami dziennikarza norweskiej
telewizji państwowej NRK Hansa Steinfelda. Według niego, "w Polsce
panowała
ideologia nazistowska, Piłsudski był faszystowskim dyktatorem, Polacy
odpowiedzialni są za pogromy Żydów, a AK odmówiła pomocy bojownikom
getta". Kombatanci AK zapowiadają zdecydowaną reakcję i będą się
domagali
przeprosin. Norweski ambasador w Polsce Sten Ludbo nabrał wody w usta i
nie
reaguje na masowo wysyłane do ambasady listy z protestami. Przed
kilkunastoma dniami dziennikarz telewizji norweskiej Hans Steinfeld na
łamach
dziennika "Aftenposten" opublikował artykuł zatytułowany
"Nienawiść do Żydów czarną plamą polskiej historii", w którym
"ujawnił", że jakoby posiada dowody obecności w Polsce ideologii
nazistowskiej. Steinfeld, który przez wiele lat mieszkał w Moskwie,
uważany
jest przez Norwegów za "eksperta ds. Rosji i Europy Wschodniej".
"Władze w Warszawie były albo brunatne, jak Piłsudski, albo czerwone,
jak
Moczar, i bazowały na antysemityzmie" - napisał Steinfeld. To jednak
nie
koniec swoistych rewelacji norweskiego dziennikarza. Piłsudski - według
niego -
był "faszystowskim dyktatorem", a "podczas jego władzy, i
następnie Rydza-Śmigłego, Polska miała prawodawstwo antysemickie".
Skandalicznych zdań jest więcej. "We Lwowie Polacy rozpoczęli żydowskie
pogromy, kiedy tylko Niemcy na to pozwolili" - pisze dalej Steinfeld i
kontynuuje, że... "500 kilometrów od Lwowa, w Jedwabnem, Polacy
własnoręcznie
zmasakrowali 1600 mieszkańców", zaś "sterowana z Londynu AK odmówiła
pomocy powstańcom warszawskiego getta". - To jakiś chory
człowiek ten Steinfeld, analfabeta historyczny. Czytać i pisać umie,
ale myśleć
najwyraźniej nie potrafi - stwierdził zdenerwowany Ludwik Misiak z
wielkopolskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK. - Nie
potrafię nazwać
tego inaczej jak bałwaństwo i chamstwo. Czy on wie, co wypisuje? A
"Żegota"? A akcja ratowania dzieci żydowskich? Który naród może
pochwalić się taką liczbą uznanych przez Izrael za "Sprawiedliwych
wśród
Narodów Świata"? - Pytała Maria Krzyżańska ze Światowego Związku
Żołnierzy
Armii Krajowej. Podobnie
zbulwersowani doniesieniami norweskiego dziennikarza, pracującego dla
telewizji
publicznej NRK, są pozostali bojownicy o niepodległą Polskę. To właśnie
oni
przed laty własną krwią i bohaterską walką opłacili wolność Europy.
Teraz są
poniżani i wyśmiewani. Powtarza
dawno
zdemaskowane oszczerstwa
Hans Steinfeld
twierdzi, że swoje enuncjacje oparł na opracowaniach historycznych i
dowodowych
uznanych autorów. I wymienił... Simona Wiesenthala, Monahina Begena i
Leona
Urisa (sic!). Swoich norweskich czytelników oczywiście "zapomniał"
poinformować, że owi wymienieni przez niego autorzy znani są z
rozpowszechniania nieprawdziwych antypolskich twierdzeń obalonych przez
uznanych zachodnich historyków. Podobnie zresztą jest z twierdzeniami
samego
Steinfelda. Zdaniem Normana Daviesa, publikacja Norwega "jest nie do
przyjęcia" i przypomina "styl charakterystyczny dla epoki
stalinowskiej". - Brak mi słów.
To jakiś bałwan! Z własnej inicjatywy w czasie Powstania Warszawskiego
dowódca
baonu "Zośka" wysłał oddział na ulicę Gęsią, gdzie rozbito bramy
więzienia
i uwolniono 316 Żydów. Ci poprosili o broń i wspólnie z akowcami
walczyli ze
znienawidzonym nazistowskim okupantem - powiedział nam wzburzony Lucjan
Sikora,
redaktor naczelny wydawanego w Warszawie "Biuletynu AK". To tylko
jeden z setek tysięcy przykładów zaangażowania Polaków w akcje
ratowania Żydów.
Polacy udzielali schronienia, dawali żywność, przygotowywali fałszywe
dokumenty, adoptowali żydowskie dzieci, wreszcie ginęli mordowani wraz
ze
swoimi żydowskimi współobywatelami. O tym jednak Hans Steinfeld milczy. Żołnierze AK
zamierzają złożyć oficjalną skargę w związku z publikacją dziennikarza
norweskiej telewizji państwowej, nie wykluczają też złożenia pozwu
sądowego.
Tymczasem od tygodnia trwa akcja zainicjowana przez polskich internatów
polegająca
na wysyłaniu protestów w tej sprawie do ambasady norweskiej w
Warszawie. Jak
się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wysłano już kilkaset indywidualnych i
zbiorowych listów elektronicznych. Zwróciliśmy się
przed kilkoma dniami do ambasadora Norwegii w Polsce Stena Ludbo z
prośbą o
ustosunkowanie się do zarzutów stawianych przedstawicielowi norweskiej
telewizji. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Czas
na czyny
Publikacje
norweskiego dziennikarza Hansa Steinfelda to tylko jeden z wielu
przykładów
antypolskich oszczerstw, kłamstw i pomówień, jakie pojawiają się w
zachodnich
mediach. Nie dalej jak 17 listopada 2002 roku renomowany amerykański
"The
Washington Post" napisał o "niesławnym polskim obozie koncentracyjnym
Auschwitz". Przy zerowej reakcji polskich władz państwowych skutecznie
zaprotestowała
wówczas Polonia amerykańska. Jednak już czas najwyższy, byśmy my sami -
Polacy
w kraju - stanęli w obronie dobrego imienia naszej Ojczyzny. Największe
partie
i organizacje polityczne mówią o konieczności powołania czegoś na
kształt
amerykańskiej Ligi Antydefamacyjnej (ADL), czyli instytucji, która
zajmowałaby
się ściganiem prawnym autorów pomawiających Polskę o antysemityzm,
nazizm,
kolaborację z Hitlerem i głoszących tym podobne paszkwilanckie teorie.
Jak
pokazuje kazus tegorocznych obchodów w Auschwitz i rezolucji Parlamentu
Europejskiego - czas najwyższy, by taka instytucja powstała. Więc
panowie
politycy, mniej słów, więcej czynów! Obrona własnego Narodu, dumy i
godności
narodowej powinna być dla was priorytetem. Wojciech
Wybranowski |