![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
Nr 68,
Luty
2005 |
|
| str. 22 |
- Wernisaż fotografa Tomasza Masłowskiego w Trenton. Ryszard Druch |
|
Wernisaż fotografa Tomasza
Masłowskiego w
Trenton Ryszard
Druch Tomasz Maslowski,
krakowianin z dyplomem
inżyniera elektronika AGH mieszka w Stanach Zjednoczonych od blisko
dwudziestu
lat i z powodzeniem prowadzi własną, dużą firmę budowlaną. W połowie
lat
90-tych rozpoczął studia artystyczne, co zaowocowało wachlarzem
czterech
dyplomów Mercer County Community College w Trenton NJ (Advertising
Design,
Computer Graphic, Fine Arts oraz Photography).
Po MCCC był jeszcze roczny kurs fotografii w Parson School
of Design w
Nowym Jorku. Właśnie fotografia stała się kierunkiem, z którym
Maslowski
utożsamił się najbardziej, co w połączeniu z grafiką komputerową oraz
elektroniką zaliczoną jeszcze na AGH, dało podstawy do przygody z
optyką,
przygody z mechanicznym oraz cyfrowym przetwarzaniem obserwowanej
rzeczywistości. Maslowski wystawia swoje
fotografie w USA od
roku 1994. Zaprezentował się już w Skulski Gallery w Clark NJ, Negative
G
Gallery w Trenton NJ, Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku oraz w
polskich
pismach „Spójnik” i „Nowy Dziennik”. W czasie amerykańskiej edukacji
artystycznej wydał bogato ilustrowany swoimi fotografiami oraz
przemyśleniami o
życiu i sztuce czarno-biały katalog „Tom Maslowski – photographic
exibit”. Fotografia Maslowskiego to
fotografia
kreatywna, w której obraz utrwalony tradycyjnie bądź cyfrowo poddawany
jest
komputerowej obróbce. Fotografia pierwotna jest tworzywem, z którego
powstaje
później ta ostateczna, gotowa do reprodukcji, do prezentacji. Tematyką
prac
autora jest „rodzinny Kraków”, “nieżyjący ojciec”, „kobiecy akt”,
“portret” i
„martwa natura”. Na najnowszej wystawie
zorganizowanej w
Galerii „Druch Studio” w Trenton, NJ a zatytułowanej „Photoessay”
pokazane
zostały wymienione wyżej tematy, do których dołączyły nowe: „Ela”
(córka
autora), „Christopher” oraz „Michałek” (jego synowie), „Wedding”, „2004
Travels”oraz „Trentonowice”. W ramach pokaźnych rozmiarów Maslowski
wyeksponował swoje kolorowe „foto-eseje” będące kolażami kilkuset
małych zdjęć
o różnych rozmiarach. Na galeryjnych ścianach zaprezentowana została
zawartość
pękatych, rodzinnych albumów utrwalających czas miniony. Na ośmiu
dużych
planszach wydrukowanych na szerokoformatowych drukarkach Maslowski
zakomponował
komputerowo ponad 1000 fotografii. Jak sam twierdzi, foto-eseje są
formami
pamiątkowych albumów wieszanych na ścianie. Chyba najwłaściwszym
tematem do tak
pomyślanej „fotografii rodzinnej” jest temat „wedding” pokazujący
wszystkie
fazy ślubnej ceremonii polskiej pary. Temat „Trentonowice” – zgodnie z
uwagą autora
wyrażoną w katalogu wystawy – powstał, by odpowiedzieć m.in. na
pytanie,
dlaczego tak dużo Polaków mieszka właśnie w polskim Trenton, na
popularnym
„polakowie”?”. Ten “Polaków portret zbiorowy” to zarówno twarze
właścicieli
różnych firm, jak i rodaków zatrudniających się u innych. Ten kolaż
okazał się
jednak pomysłem, w którym portretowanym twarzom zabrakło
psychologicznej głębi.
Portret z natury rzeczy jest próbą pokazania podobieństwa fizycznego
twarzy ale
wiadomo, że podobieństwo nie tylko w fizyczności się odzwierciedla.
Jeżeli
autor świadomie koncentrował się na fizycznym podobieństwie modeli, to
cel ten
osiągnął, gdzieś z boku jednak została cała plastyczna, artystyczna
strona
portretowania. A szkoda, bo kompozycja „Trentonowice” to temat i
oryginalny i
dający spore możliwości, to temat w którym oprócz twarzy
„sportretowane”
zostały domy należące do Polaków. Ileż amerykańskiej tandety w tym
pospolitym
budownictwie sprzed kilkudziesięciu lat, któremu nie pomógł „face
lifting” w
postaci nowych plastikowych, drewnianych czy cementowych elewacji.
Klockowate
domy z małymi okienkami oraz plątanina ciężkich kabli telefonicznych
zwisających miedzy powyginanymi od ich ciężaru drewnianymi słupami, to
typowy
pejzaż starej dzielnicy, w której żyje kilka pokoleń polskich
imigrantów.
Maslowski umiał ten architektoniczny element „polskiego” pejzażu
Trenton
zauważyć. Spostrzegł jednocześnie kilka elewacji polskich budynków przy
kościele św. Jadwigi, które odróżniają się wyraźnie od
architektonicznej
szarości polskiej części Brunswick Avenue. Tomasz Maslowski lubi
fotografować i
fotografuje niemal wszystko, a najchętniej życie rodzinne, bardzo
prywatne –
zabawy z najmłodszym synem Michasiem oraz podróże po Stanach z
nastoletnią Elą
i Christopherem, którym towarzyszą przyjaciele. W fotografiach tych
dominuje
rejestracja miejsca i osób, które je odwiedziły, na plan drugi schodzi
kompozycja obrazu czy anegdota, jaką w fotografii można utrwalić. Każda
fotografia ma swój kronikarski podpis z datą i miejscem zdarzenia. Na wernisaż „Photoessay”
Tomasza Maslowskiego
przybyło prawie 100 osób, co jest rekordem frekwencji, jakiego Galeria
„Druch
Studio” w swojej historii nie odnotowała. Oprócz Polaków na wystawę
przybyła
grupa Amerykanów. Z dziennikarskiego obowiązku odnotować należy, że
wernisażowa
(i nie tylko) publika podzieliła się, co do oceny prezentowanych prac.
Galeria
„Druch Studio’ zafundowała publiczności kolejną udaną imprezę, co
wydaje się
sensowną przeciwwagą dla miejscowej polskości od dziesięcioleci
kojarzonej z
narodową kuchnią, pierogami, gołąbkami itd. Trenton
NJ, 17 stycznia 2004 |