![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
Nr 67,
Styczen
2005 |
|
| str. 16 |
- Artysci i pies. Krzysztof Kostkiewicz |
Pogadajmy o
życiu
Artyści
i pies Krzysztof
Kostkiewicz
Staraniem
wydawnictwa Tower Press ukazała się
praca Zbigniewa Szczepanka, artysty Wybrzeża Gdańskiego, „Zamki
Pomorza, Warmii
i Mazur”. Jest to album zawierający akwarele malowane przez marynarza,
wieloletniego
wykładowcę Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej i Wyższej Szkoły Morskiej,
pisarza, członka Związku Polskich Artystów Plastyków, jednego z
czołowych
akwarelistów polskich. O
artyście tak pisze Franciszek Starowiejski:
„Zbigniewa Szczepanka uważam za jednego z najlepszych akwarelistów w
Europie.
To bardzo trudna technika. Podczas malowania nie da się nic poprawić,
skorygować jak w malarstwie olejnym, lecz trzeba zaczynać od nowa. A
Szczepanek
umie tworzyć – jak to się mówi – z pierwszego uderzenia. Od razu
znajduje
właściwą formę. Ma „ostre oko”. Dlatego cenię jego prace.” A
oto jak sam autor przedstawia odbiorcy swoje
dzieło: „Wydania serii albumów przedstawiających polskie zamki w
akwareli i
rysunku podjęło się gdańskie wydawnictwo Tower Press. Ostatnie takie
albumy
ukazały się z końcem XIX w. (Napoleon Orda, Michał Elwiro Andriolli) i
obejmowały tylko niektóre obiekty, a wsród nich wiele znajdujących się
dziś
poza granicami naszego kraju. I to był główny powód przesądzający o
próbie
sprostania temu wyzwaniu.” Pierwszym
albumem pana Zbigniewa delektuję się od
kilku dni dzięki innemu artyście - dziennikarzowi, pisarzowi,
marynarzowi,
mojemu przyjacielowi od lat bardzo wczesnych – Grzegorzowi Rybińskiemu,
który
zredagował tekst księgi. Zdobył też dla mnie wielce sympatyczny
autograf autora
i popędził na pocztę z takim wyliczeniem, że album dotarł do Filadelfii
przed
samymi Świętami Bożego Narodzenia, stając się niespodziewanym, a
przepięknym
prezentem. Pragnę tu publicznie złożyć głębokie i serdeczne
podziękowanie
obydwu sprawcom tego wydarzenia. Obcowanie
z akwarelą i rysunkiem daje zupełnie
niepowtarzalne wrażenia. Całkiem inne niż najlepsza fotografia.
Pierwszy tom
akwareli pokazuje czterdzieści jeden zamków polskich. Zamków czyli
budowli
warownych. Każdy zobrazowany po kilka razy. A to inne ujęcie, a to
rysunek
szczegółu architektonicznego. Czy wreszcie artystyczna rekonstrukcja
zrujnowanych budowli w oparciu o żmudne studia historyczne.
Czterdzieści jeden
zamków, a jeszcze dwa tomy w przygotowaniu. Ogrom tej pracy rzuca na
kolana. O
urodzie, kolorach i mistrzostwie detali nawet nie mówię. Zobaczcie
sami. Warto. W
Kazimierzu nad Wisłą mieszkał onego czasu pies.
Nie zwykły pies, rasowe stworzonko wypieszczone przez pana i panią. Ale
pies
bezpański, dziki, nieujarzmiony. Pies stu ras, jak powie artysta.
Kundel nad
kundle. Herszt wszystkich wolnych psów kazimierskich. Pozycji swej nie
uzyskał
w spadku, ani w drodze wyborów. Wywalczył ją krwawo. Świadkowie do dziś
pamiętają jak podjął walkę z trzema psami naraz i wszystkie powalił. Na
pamiątkę pozostało mu naderwane ucho i ubytki futra. Zapytacie
może co wspólnego mają polskie zamki z
hersztem psów kazimierskich. Otóż mają. Osobę autora. Pan
Zbigniew Szczepanek w swych artystycznych
podróżach nie mógł pominąć Kazimierza. I nie pominął. I spotkał tam
Herszta.
Oswoił psa dzikiego. I nadał mu imię Werniks. Pies dziki i człowiek
żyli w
wielkiej przyjaźni przez piętnaście lat. A
jak się to stało, że Werniks dochrapał się
miejsca na cokole w rogu kazimierskiego rynku dowiemy się z mowy
przygotowanej
na odsłonięcie pomnika przez Grzegorza Rybińskiego, historyka z
wykształcenia. „Szanowni
Mieszczanie, drodzy Goście, zacne
kazimierskie Psy! Zebraliśmy
się dzisiaj, by dokonać odsłonięcia
pierwszego w Polsce i w tej części świata pomnika psa. Dlaczego
w Kazimierzu właśnie? Otóż, prosta tego
przyczyna. W mieście Kazimierzu i jego okolicach od wieków kwitła i
kwitnie
nadal najdoskonalsza odmiana psiego rodzaju w nauce pod nazwą; „Canis
Casimierensis” znana. Niniejsza rzeźba, za sprawą fundacji zacnej i
ręką
wielkiego artysty – pana Bogdana Markowskiego do życia powołana,
najlepszym
tego dowodem niech będzie. Kazimierz
zawsze psem stał i nie Wisła modra, nie kamienice zdobne, czy
spichlerze
tłuste, ale psy jego chwałę po świecie niosły. Ujrzawszy takie
piękności sam
król Kazimierz, w zachwycie wielkim będąc, ku ich pożytkowi i wygodzie
miasto
wznieść kazał, a i jarmark w każdy wtorek czynić zezwolił. Dziś
nawet dziatwa wie, że ów sławny pies
Baskervillów, przez pana Conan Doyle’a w książce opisany, był z
Parchatki
rodem, a rzekoma wilczyca, co na rzymskich wzgórzach dwóch małolatów
wykarmić
miała, jako „Sabcia z Ręblowa” była nam tu znana. A i
teraz także miasto Kazimierz wstydzić się nie
musi. Świerze tu są ślady po takich klejnotach jak „Piwko z Sadowej”,
„Inspektor” i „Helikopter” z rynku, czy „Kwadrat” z Janowca. A „Kajtek”
z
Kwaskowej Góry? A „Felek” z Męćmierza? A owe brylanty od pani Olgi z
genotypem
jakiego byś nigdzie indziej na tej planecie nie znalazł?! No
i „Werniks”, co dziś wreszcie pomnika się
doczekał… Śmiałby
kto zaprzeczyć, że miast byle jakiej
jednej, sto ras nazbierał i pod futrem nosi? A cały ci szlachetny i w
proporcjach doskonały! Tenże, gdy tutejszy gatunek z wielkim sił
nakładem do
kondycji najwyższej doprowadzić zdołał, nad morze się przeniósł, by
tamtejszą
lichotę do jakiej takiej urody podciągnąć. Od
dziś właśnie ten syn kazimierskiej ziemi, na
północy „Lubelskim Kaszubem” zwany, przez wieki całe na miasto z góry
patrzeć
będzie bacząc, by rajcowie prywaty albo jakowej psoty cichcem poczynić
nie
mogli. O
Kazimierzu w świecie dobrze znany! Jakżeś to
uczynił, że psy i ludzie w takiej komitywie tu żyją? Cóżeś zrobił, że
wśród
psów tysiąca, gdzie co drugi bezpański, głodnego ze świecą nie
znajdziesz? O
mieście dwóch księżyców coś, zamiast królowi
założycielowi, kundlowi pomnik zbudowało!… Kazimierzu
mały, Kazimierzu wielki, wieczna ci za
to wszystko chwała!” Czy
poniosła Grzegorza odrobinę ułańska fantazja?
Z tym psem Baskervillów. Z tą Sabcią z Rąblowa? Nie
wiem, nie wiem. Nie jestem wszakże
historykiem. Więc daję wiarę. Krzysztof
Kostkiewicz |