Philadelphia  -  Atlantic City  -  Trenton -  Wilmington










nr60 Nr 60, Czerwiec 2004

str. 16
- Trzeci czlowiek. (z cyklu"Na chlopski rozum"). Dariusz Majer

NA CHŁOPSKI ROZUM

Dariusz Majer

Trzeci człowiek

 

Idealista to człowiek, który zauważając, że róże pachną ładniej niż kapusta, jest przekonany, że również będzie z nich lepsza zupa.

                                    H. L. Mencken 

 

Dla większości ludzi niewiara w coś wynika ze ślepej wiary w coś innego.

                                    G. C. Lichtenberg

 

I.  Platon, który uparcie bronił istnienia bytów realnych idei, nie mógł przypuszczać, że już jego najzdolniejszy uczeń obali jego koncepcję używając argumentu swojego mistrza. Arystoteles, który był jednym z najlepszych logików w historii filozofii, po prostu nie mógł przepuścić takiej gratki mimo całego szacunku jakim darzył swego nauczyciela. Wiara Platona w idealne idee wynikała z obrony całości swojej koncepcji, która w jakiś spójny sposób opisywała świat. Postulowała ona realne istnienie świata idei, natomiast świat materialny był tylko odbiciem lub nieudolnym naśladownictwem świata realnego: jeśli ludzie mają ze sobą coś wspólnego, to za sprawą „trzeciego człowieka” – idei gwarantującej ich związek. Arystoteles używając tego argumentu udowodnił, że jeśli stwierdzenie cechy wspólnej między dwiema lub więcej rzeczami wymaga istnienia odpowiedniej idei, to musi istnieć nieskończona liczba idei. „Trzeci człowiek” będzie miał coś wspólnego z ideą człowieka i ludźmi, a zatem nastąpi konieczność istnienia „czwartego człowieka”, i tak w nieskończoność.

Nawet jeśli założymy istnienie atomów w formie proponowanej przez Demokryta jako identycznych „cegiełek składowych”, to wciąż będziemy mieli problem ze znalezieniem idei np. atomu wodoru, bo „cegiełki” te będzie rozróżniać pozycja w przestrzeni i czasie. Albo idea atomu wodoru będzie pomijać tą istotną cechę i stanie się zatem uboższa od świata materialnego, albo idea atomu wodoru będzie zawierać wszelkie możliwe położenia w czasoprzestrzeni i serwować kompletny chaos, a właśnie tylko ściśle określona pozycja atomów w przestrzeni i czasie nadaje materii sens.

Nie mniej jednak od tego czasu większość poglądów Arystotelesa uległa rozpadowi lub poważnej weryfikacji przez nauki empiryczne, choć przez długie lata średniowiecza był niekwestionowanym autorytetem, św. Tomasz nazywał go po prostu Filozofem, a powiedzenie Aristoteles dixit! (Arystoteles powiedział) rozstrzygało wszelkie spory i kończył wszystkie dyskusje.

Wiele wieków później Immanuel Kant, który niezwykle cenił dokonania Arystotelesa w polu logiki twierdząc wręcz, że od czasu Arystotelesa logika formalna nie uczyniła kroku naprzód, wysunął tezę, że być może poznanie świata „takim jaki jest” dla człowieka nigdy nie będzie osiągalne, lecz człowiek musi odbierać i analizować otaczającą go rzeczywistość zgodnie z właściwościami swojego rozumu i „wbudowaną” weń logiką. Tylko w tej perspektywie można realizować swoje człowieczeństwo nie popadając w konflikt z własną świadomością. Fakt, że do czegoś, czego nie jesteśmy pewni, nie możemy udowodnić, sprawdzić eksperymentalnie, czegoś co się wydaje nam tajemnicze, nieznane, niemożliwe do rozwiązania dorabiamy niekiedy irracjonalne teorie pozwala nam ogarnąć świat całościowo i utrzymać spójny światopogląd. Potwierdza to tylko pogląd Kanta, że staramy się poznać świat rozumowo, zgodnie z możliwościami i predyspozycjami naszego umysłu. Zwykle wszystkie nowoodkryte fakty szybko weryfikujemy i uzgadniamy z pozostałymi pod względem logicznym (i estetycznym), pozostawiając coraz mniej miejsca domysłom. Skąd się jednak biorą tendencje odwrotne, skłonność do tworzenia nowych idei uparcie usprawiedliwiających stare idee w miejsce nie pasujących do faktów i rzeczywistości poglądów? Jaka jest przyczyna tak intensywnego dorabiania „trzeciego, czwartego, piątego człowieka” by ratować tego „pierwszego”? Czy odpowiedzialność za to spada na niechęć do edukacji, przywiązanie do starych idei i opieszałość w ciągłym ich przewartościowywaniu, czy predyspozycja rozumu, która dla równowagi z logicznym odbiorem świata wytworzyła alternatywę pozalogicznego jego odbioru? A może trochę wszystko razem? Zupełnie prawdopodobnym jest jednak, że poważny w tym udział ma coś, co można by nazwać „logiką Kalego”.

 

II. Pamiętny Kali z W Pustyni i w Puszczy Henryka Sienkiewicza „zły uczynek” ilustrował przykładem gdy ktoś Kaliemu ukraść krowę, natomiast „dobry uczynek” gdy Kali komuś ukraść krowę. Nie jest to zwykły egoizm, który należy do terminów psychologicznych, a Kali wielokrotnie udowadnia, że egoistą nie jest, lecz raczej system myślenia, który charakteryzował wiele koncepcji zarówno filozoficznych jak i społecznych. Zresztą twórca postaci Kalego, Henryk Sienkiewicz, sam nie zdołał się ustrzec „logiki Kalego” w pełni aprobując dominację kolonialną Europejczyków w Afryce, a powstanie Mahdiego opisując jako bunt rzezimieszków, łotrów i prymitywów. Trochę dziwi ta postawa pisarza zważywszy, że sam pochodził z kraju, który dość często i regularnie powstawał przeciwko zaborcom, ale widocznie przywiązanie do idei chrystianizacji i cywilizowania dzikich przeważała nad przywiązaniem do idei suwerenności narodów.

Jest jednak również pewna idea pomagająca narodom w walce o niepodległość: islamscy terroryści rozrywają na sobie bomby, zabijają kilku Żydów i idą do Raju. Niewierni Żydzi oczywiście smażą się w piekle. Gdy izraelskie wojsko organizuje akcję odwetową i ostrzeliwuje palestyńskie osiedla to zabici islamscy męczennicy osiągają wieczne szczęście w Raju, a żydowscy żołnierze,  którym zabrakło szczęścia ... znów do piekła. Kali by się uśmiał? A może przeszedłby na islam.

Niestety „logika Kalego” ma się świetnie do dzisiaj nie tylko w Afryce i dzielnie konkuruje z „logiką Arystotelesa”. Również w krajach zwanych cywilizowanymi lub rozwiniętymi najpoważniejszą konkurencję dla teorii Darwina stanowi teoria Boga, gliny, i dla kobiet, wymownego żebra. I nie jest to jakiś żart, czy złośliwa retoryka. Pewien przedwojenny profesor gimnazjalny po wyłożeniu darwinizmu (bo był w programie i musiał) zwykł mawiać: Wy jak chcecie, to możecie sobie pochodzić od małpy. Ja nie!

Czy jest szansa to zmienić? Chyba jest jeszcze za wcześnie.

Codziennie na świecie umiera z głodu ok. 18 tyś. dzieci. Przewodniczący Światowej Rady Żywności, chcąc poruszyć „logikę Arystotelesa” mówi: To tak jakby codziennie rozbijało się 60 – 70 dużych samolotów pasażerskich pełnych dzieci, ale nie zrobił na władcach świata wielkiego wrażenia. A jest to mniej więcej to samo co sześć każdego dnia lecących w gruzy budynków takich jak WTC pełnych głodnych dzieci. Czy to porównanie jest w stanie kogokolwiek poruszyć? Na pewno nie tych, którym jako jedyne rozwiązanie problemu bezdomnych przyszło do głowy zainstalowanie w Atlantic City na boardwalk’u poręczy dzielących ławeczkę na trzy części uniemożliwiając na nich spanie. Pomysłodawców należy jednak ostrzec, że poręcze te również rozdzielają zimnym i twardym metalem zakochane pary, co może wpłynąć negatywnie w przyszłości na kultywowanie idei wartości rodzinnych.

 

                    Dariusz Majer