Philadelphia  -  Atlantic City  -  Trenton -  Wilmington










nr57 Nr 57, Marzec 2004

str. 30

- Teatr dramatyczny im. Adama Mularczyka w Filadelfii. Premiera "Porwania Sabinek". Andrzej Jacyna

Teatr dramatyczny im. Adama Mularczyka w Filadelfii

Premiera "Porwania Sabinek"

Andrzej Jacyna

 

Wielkim wydarzeniem artystycznym w Filadelfii okazała się sobotnia premiera sztuki wg F. P. Schoenthana w opracowaniu Juliana Tuwima "Porwanie Sabinek" dnia 6 marca. Coraz większa renoma i skuteczna reklama sprawiła, iż w ten sobotni wieczór sala była wypełniona do ostatniego miejsca. Można bez obawy stwierdzić, że widowisko podobało się wszystkim, o czym świadczyły po zakończeniu spektaklu trwające parę minut owacje na stojąco, które zgotowała aktorom-amatorom widownia.

Warto powiedzieć o samej sztuce i jej wykonawcach. "Porwanie Sabinek" to pełnospektaklowa trzyaktowa komedia muzyczna trwająca wraz z dwiema piętnastominutowymi spektaklami trzy godziny. Taki gatunek jest niesłychanie trudny dla wykonawców, właściwie trudniejszy jest tylko musical, w którym jako dodatkowy element dochodzi taniec. Zespół teatru doskonale sprostał zadaniu. Pomógł im nieco Julian Tuwim, który stworzył niezwykle zabawną intrygę i prześmieszne dialogi. A aktorzy potrafili tę szansę znakomicie wykorzystać. Dodam jeszcze, że w powyższym określeniu "aktorzy-amatorzy" nie ma wartościowania, tylko stwierdzenie, że wykonawcy tej uroczej komedii, na co dzień reprezentują zupełnie inne profesje, a teatr dla nich to pasja i obiekt miłości. W tym wypadku miłości odwzajemnionej.

Ten sobotni wieczór pokazał, iż zespół poczynił ogromne postępy od premiery, też dobrze zagranej premiery "Grube ryby" Bałuckiego, jednocześnie wyrównał się poziom całego zespołu, słabsi podciągnęli się do najlepszych. Dlatego należy pochwalić równo cały zespół, wymieniając grającego profesora łaciny Janusza Barana, który miał najwięcej do mówienia i to czasem też po łacinie oraz Annę Żabińską jako niezwykle uroczą służącą Weronikę, która w owych łacińskich dialogach dzielnie profesorowi sekundowała. Zasłużył się też Grzegorz Górski w roli dyrektora wędrownego teatru i jako współreżyser. Postać Strzygi-Strzyckiego najłatwiej było przeszarżować, ale Grzegorz Górski uniknął niebezpieczeństwa i jego Strzycki jest komediowo zabawny i nie wychodzi poza tę konwencję.

Dekoracje z powodów finansowych skromne, ale współgrają z akcją na scenie, podobnie jak kostiumy. Trudno było dobrać kostiumy z epoki, zabawna stylizacja okazała się wystarczająca, szczególnie owe wielkie kokardy-muszki, które panowie mieli na szyi.

Kozlowska

Jednym słowem mamy w Filadelfii prawdziwy teatr dramatyczny, szkoda jedynie, że nie mogą zobaczyć go rodacy zamieszkali w innych miejscach. Na objazd nie ma warunków ani technicznych, ani organizacyjnie jest to niewykonalne. Zapraszamy więc do Filadelfii.

Warto jeszcze dodać, iż na ostatni sukces złożyła się rzetelna praca całego zespołu, autorytet i konsekwencja dyrektora artystycznego, pani Zofii Mularczyk i nieoceniona opieka, doświadczonego aktora, historyka teatru, pana Witolda Sadowego. Praca nad sztuką trwała dwa lata a ostatnie pół roku, mieszkający stale w Polsce, pan Witold Sadowy spędził w Filadelfii ucząc członków zespołu aktorskiego rzemiosła, czego znakomite rezultaty widać było w ostatnią sobotę.

Kto nie mógł zobaczyć "Porwania Sabinek" w sobotę, mógł to uczynić jeszcze następnego dnia, gdyż w niedzielę spektakl został powtórzony.

Jeszcze parę słów o historii teatru w Filadelfii. Pierwszy Polski Teatr Dramatyczny stworzył w 1973 znany aktor, Adam Mularczyk i prowadził go trzy lata. Po tym czasie z różnych powodów zespół rozpadł się. W 1996 roku Adam Mularczyk założył z wybranych członków zespołu PKM nowy zespół i z tą grupą rozpoczął pracę nad sztuką "Werbel domowy". Niestety pracę przerwała jego choroba i przedwczesna śmierć. Jednak ziarenko, jakie zasiał, zakiełkowało: młodzi i niedoświadczeni aktorzy pragnęli pracować dalej a opieki nad zespołem podjęła się żona zmarłego artysty, pani Zofia Mularczyk. W 1999 roku odbyła się premiera "Werbla domowego". Sztuka została bardzo dobrze przyjęta przez publiczność, co zachęciło zespół do dalszej pracy i ściągnęło nowych członków. W 2000 roku teatr wystawił bardzo dobrze przyjęte 5-aktowe "Jasełka" a w 2002 roku komedię Bałuckiego "Grube ryby". Zwiększająca się widownia była najlepszym recenzentem świadczącym o rozwoju artystycznym teatru. Obecne "Porwanie Sabinek" jest czwartą premierą Teatru Dramatycznego im. Adama Mularczyka.