Philadelphia  -  Atlantic City  -  Trenton -  Wilmington










nr57 Nr 57, Marzec 2004

str. 32
- „PANO”. Walter Hofman

„PANO”

Walter Hofman

 

Szansa

Czy młodzi, polscy profesjonaliści, wychowani i wykształceni w Stanach Zjednoczonych mają szansę zbudowania własnej polonijnej organizacji. Organizacji, która będzie w stanie stworzyć nowy wizerunek Polski i Polaków żyjących na kontynencie amerykańskim w oczach amerykańskiej administracji i amerykańskiego biznesu? Zbudowania organizacji, dzięki której nasza grupa etniczna będzie miała znaczącą siłę w oddziaływaniu na amerykańskie życie społeczne, gospodarcze czy polityczne? Oczywiście, szansa taka zawsze istnieje. Tylko należy ją dostrzec i prawidłowo wykorzystać. Jednakże nasi młodzi przyjaciele muszą ustrzec się błędów swoich dziadków i ojców. Muszą odejść od zasad i standardów obowiązujących we wszystkich organizacjach polonijnych, które osłabiają ich siłę i charakter od środka.

 

Network

Polonijna Organizacja Sieciowa PANO (skrót od oryginalnej nazwy angielskojęzycznej Polish American Networking Organization) Powstała ona jako pierwsza i jedyna organizacja w Nowej Anglii, a celem jej jest wszechstronny rozwój młodych profesjonalistów, Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia. Stworzyć im szanse na ujęcie sterów swoich karier zawodowych we własne ręce

Przyszłościową wizją PANO, jest dążenie do umocnienia się Polonii w Stanach Zjednoczonych. Ale czy PANO jest właśnie tą organizacją tak potrzebną młodszemu pokoleniu Polaków w Stanach Zjednoczonych. Czy posiada ona w swoim założeniu i w swoim działaniu coś, co może być atrakcyjnym dla tegoż właśnie, młodszego pokolenia? Wydaje się, że tak. Dla zewnętrznego obserwatora tej organizacji, rzuca się w oczy jeden z ich programów. Jest to program mentorstwa.

 

Zacznijmy od rozmowy

Aby dowiedzieć się czegoś bliższego o PANO, o tym jak zrodził się pomysł powołania, czy też założenia PANO. Co było tego przyczyną. Postanowiłem porozmawiać z założycielem, oraz prezydentem PANO, panem Marcinem Bolcem.

Marcin Bolec przyjechał do Stanów Zjednoczonych z Polski w roku 1992. Zdobył "bachelor degree" na Uniwersytecie Cardinal Strich w specjalności "accounting". Jest analitykiem inwestycyjnym i pracuje w firmie usługowej porad i analiz inwestycyjnych. Ostatnie pięć lat mieszka w Bostonie, gdzie zdobył sobie zaufanie i reputację oddanego działacza polonijnej społeczności. Ponadto jest wiceprezydentem Kongresu Polonii Amerykańskiej do spraw rozwoju członkostwa.

Bardzo chętnie przystał na rozmowę ze mną, tym bardziej o PANO, które jest jego ukochanym dzieckiem. Kiedy zapytałem, czy PANO w jakiś sposób jest związane z KPA, zareagował natychmiast i stanowczo.

- Nie! PANO jest organizacją jak żadna inna i ma profil, który zrodził się z życiowych potrzeb. Niech pan zauważy, że następuje zmiana pokoleń polonijnych, a tym samym zmieniają się potrzeby Polonii.

- Czy to znaczy, że czas budowy kościołów i otwierania szkółek języka polskiego minął-zapytałem.

- Nie, absolutnie nie. Ale budową kościołów na pewno nie będzie zajmowało się PANO. A jeśli chodzi o szkoły polskie, to wiem z obserwacji (mama jest nauczycielką w takiej szkole, właśnie w Bostonie), że są one bardzo ważne i potrzebne. Ale powtarzam PANO ma inne cele i założenia. Proszę rozejrzeć się wokół. Nieomalże wszystkie z funkcjonujących organizacji, zajmują się kontynuacją tradycji i kultury polskiej oraz pomocą dla kraju. A co z nami? Co z uzdolnioną polonijną młodzieżą, która nie ma pieniędzy na studia. Co z naszymi kolegami, którzy mimo solidnego, amerykańskiego wykształcenia, nie mogą niejednokrotnie znaleźć pracy? Funkcjonujące między nami organizacje polonijne są skupione wokół jednej, ponad podziałowej wartości, jaką jest Polska. Dopóki trwała walka z okupantami i z wyniszczającymi nasz kraj systemami politycznymi, miało to sens i zasadność. Ale nadszedł czas na przemieszczanie tych wartości. Wartością dla PANO jest każdy młody Polak czy Amerykanin polskiego pochodzenia, który chce się wspinać po szczeblach drabiny, zawodowej bądź społecznej kariery.

- Panie Prezydencie, czy może pan wyjaśnić sprawę mentorstwa w PANO?

- Oczywiście. Jak już powiedziałem wcześniej, PANO jest organizacją inną niż wszystkie? Jednym z naszych celów było i jest zbudowanie pomostu pomiędzy potrzebującymi a tymi, którzy mogą pozytywnie odpowiedzieć na te potrzeby. Naszymi członkami są ludzie w różnym wieku, od studentów uniwersytetów po ludzi z olbrzymim doświadczeniem życiowym i zawodowym zajmujących znaczące stanowiska zawodowe czy administracyjne, bądź będących właścicielami różnorakich biznesów. Są to w większości ludzie nie mający czasu na działalność i przynależność do różnych organizacji, ale z przyjemnością spotykają się raz w miesiącu z ludźmi takimi jak oni. Wtedy mogą porozmawiać o biznesie, o trendach zawodowych. To właśnie oni biorą pod swoje skrzydła mentorskie, młodych profesjonalistów. Tych, którzy szukają pracy, czy poparcia. A samo życie wypisało slogan "Najpierw swój, a potem inni"

- A więc z tego, co rozumiem, panie Prezydencie, na efekty należy czekać raczej długo?

- Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jest to proces długi i żmudny. Ale PANO posiada również inne programy, obliczone są one na pomoc natychmiastową i bardziej wymierną. Wierzymy, że wszyscy ci młodzi, którzy korzystają i będą korzystać z naszej pomocy dzisiaj, jutro będą pomagać innym. Spłacając swój dług wdzięczności przyczynią się do wyrastania nowego pokolenia polonijnego. Mądrego i inteligentnego. Zdolnego do współzawodnictwa z innymi nacjami w amerykańskiej rzeczywistości. A to przecież powinno być celem nas wszystkich. Dzisiaj zadbać o polonijne jutro.

- Dziękując Panu za rozmowę, pozostaje mi trzymać kciuki za PANO.

                                                             

Walter Hofman