| Ada Szayna
Artystka uprawiająca różnorodne formy sztuki plastycznej (m.in. malarstwo,
tkanina artystyczna, ceramika artystyczna) jest także poetką. Niektórzy
znają jej niezwykle piękne i oryginalne w formie, tkaniny artystyczne nagrodzone
na wielu prestiżowych wystawach. Poniżej prezentujemy jej utwory poetyckie
także niezwykłe i oryginalne, bardzo plastyczne, bo poświęcone pięknu przyrody
i jej dedykowane. Przyrodzie, o której wielu poetów zapomniało, że jest,
a nawet uważających ją za niegodną opisywania.
Jesień
Wrzesień - to pstre astry w ogrodach, wrzosy, grzyby,
oraz ostry zapach na skraju lasu.
To paprocie w kolorze brązu, żółci, złota -
to brzozy szeleszczące, pożółkłe zawczasu,
bielejąc z dala pniami, ostro odcinają się
od czerni starego szpilkowego lasu.
To góry z nieodpartym urokiem i ciszą.
to chłód nocy, ciepło południa i szybki zmrok.
W trawach wyblakły rumianek silną woń niesie,
lub słodko pachnie rozdeptana stopą mięta.
To polany z bielejącym dziewięciosiłem,
to rodziny rydzów zatopione w miękkim mchu.
lub głośno bzyczące, ciężkie, ospałe bąki
przelatują, zakłócając dostojną ciszę!
Zima
Zima wybieliła ulice, parki, pola,
oszkliła wszystkie sadzawki, strumyki, rzeki.
Śnieg skrzy się, skrzypi oraz trzeszczy pod nogami,
w nosie zamarza a oddychając, dymimy.
Roje wygłodniałych ptaków obsiada krzaki
wydziobując zamarznięte na kość owoce!
Wiatr wiejąc usypuje dziwne kształty zasp,
wdziera się do domów każdą szparką drzwi, okien.
Na ulicach odpoczywają szeregi aut,
zasypane śniegiem po dach czekają marca.
Skrzyżowania ulic nie posypane solą
błyszczą koleinami gładziutkiego lodu.
Anteny telewizyjne drżąc na wietrze
zawodzą, śpiewają pieśń chwalącą lato.
Tęsknota
Daleko stąd Tatry i Bałtyku złoty brzeg,
Daleko ścieżyny między łanami zbóż,
Daleko mokradła z wieczornym rechotem żab,
Daleko ogrody pachnące jaśminem i bzem,
Daleko to wszystko, a ukochane od lat -
Daleko! Cóż zrobić, że taki przekorny świat.
Rzeka Delaware - listopad
Cisza - słychać tylko szelest uschłych już liści
i plusk wody liżącej przybrzeżne kamienie
a odblask słońca z tafli wody razi oczy.
Zastygły w oddali zimujące żaglówki,
przykotwiczone sterczą i żałują lata.
Czasem mewa z krzykiem przeleci lub na wodzie
przysiądzie, kołysząc się skrzydełka rozkłada,
a głodna - pionowo pikuje w zimną wodę.
Nic się pozornie nie dzieje? To nie jest prawda!
Tą rzeką toczy się życie, tylko to jedno,
jedyne, które ucieka, umyka lecz wolno,
leniwie, dostojnie; wydaje się bez przeszkód!
Każda sekunda, chwila niesie inną wodę,
nigdy tę samą, przenigdy! Woda nie wraca -
tak jak nigdy nie powrócą dnie, lata... życie!
Atlantic City - styczeń
Pusta plaża, słońce świeci, wiatr wschodni wieje,
mam ciepłe skarpetki, buty, bo przecież to styczeń!
A mewy... bose moczą nogi w oceanie.
Fale wyrzucają na piasek setki muszli,
szarych, dużych i tych maleńkich, poskręcanych,
lub płaskich, ciemnych i okrągłych jak guziki.
Niebo błękitne bez jednej chmurki,
słońce odbija się srebrem od zimnej wody
tak silnie, że marszczymy się bo razi oczy.
Grupki mew zmarzniętych, przycupniętych na piasku
dumają - skrzecząc - nawołują się nawzajem,
marząc o cieple, które przyniesie wnet wiosna!
|