![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
Nr 33, Marzec
2002 |
|
| str. 4
|
- Tajemnica pani Stanisławy - największa mistyfikacja w
historii Olimpiad.
Dariusz Majer
|
| NA CH ŁOPSKI ROZUM
Dariusz Majer
Zawodowy sport nie ma nic wspólnego z zasadami fair play. Zlepiony
jest z nienawiści, zazdrości, samolubstwa, nie przestrzegania żadnych reguł
oraz sadystycznej przyjemności w asystowaniu przemocy: innymi słowy jest
wojną bez wystrzałów.
I. Istnieje pogląd, zgodnie z którym nasi praprzodkowie w wyniku doskonalenia narzędzi ułatwiających i przyspieszających wykonywanie codziennych czynności życiowych zyskali więcej wolnego czasu, który to mogli spożytkować na "wynalezienie" sztuki, abstrakcyjnego myślenia (np. o niebieskich migdałach), rozwój duchowy i fizyczny, czyli to co współcześnie nasi angielskojęzyczni sąsiedzi określają słowem entertainment. Osobiście nie zgadzam się z tą hipotezą: wystarczy spojrzeć na najbliżej spokrewnione z nami szympansy, czy inne stadne zwierzęta, których życie upływa leniwie, niemal sielankowo na spożywaniu, wydalaniu i rozmnażaniu, choć czasem zakłócane przez inne stadne (lub polujące w samotności) zwierzęta spragnione mocniejszych wrażeń. To właśnie umożliwiające coraz to szybszą produkcję narzędzia spowodowały, że z zadumanych, wpatrzonych w gwieździste niebo osobników wyłoniono tych, którzy robili to najlepiej - zawodowców. Resztę skierowano do produkcji. Twierdzę nawet, że cały ten enertainment - sztuka, literatura, muzyka, obrządki rytualne łącznie z grami, zabawami i tzw. przedsiębiorczością - powstał po prostu z nudów. Taki osobnik, znudzony obserwacją regularnego ruchu ciał niebieskich, zaczął bazgrać po ścianach jaskiń, czy obtłukiwać kamienie, wynajdując tym samym malarstwo i rzeźbę. Znudzony tym, jak również waleniem kijem w co tylko się da i rytmicznym podskakiwaniem, zmęczony siadał przy ognisku i snuł opowieści o bardziej, lub mniej udanych łowach odkrywając nieopatrznie fikcję literacką. Prawdopodobnie, chcąc potwierdzić prawdziwość swoich słów, demonstrował szybkość biegu, czy to w pogoni, czy ucieczce przed zwierzyną, stając się mimo woli sportowcem, czyli osobą, która biegnie, choć wcale nie musi. Stąd do rywalizacji, czyli udowadnianiu oponentowi, że jest się w stanie przebić oszczepem bizona z dalszej odległości, już tylko krok. II. Współcześnie sport wygląda zupełnie inaczej. Jeszcze w początkowych
latach zmagań olimpijskich ery nowożytnej, sportowcy po pracy wsiadali
w tramwaj i jechali na stadion by wziąć udział w igrzyskach. Z sukcesami
tamtych mistrzów łatwiej było się utożsamiać: byli to nasi koledzy i koleżanki
z podwórka, z pracy; byli po prostu jednymi z nas. Walczyli o laur. Teraz
walczą o pieniądze - wprzęgnięci zostali do produkcji. Stali się nowoczesnymi
zakładami produkcyjnymi i już bez żenady przelicza się wartość medali w
poszczególnych dyscyplinach na dolary z reklam i pokazów. Jednak klucz
według którego rozdziela się te pieniądze, pozostaje, przynajmniej dla
osób nie związanych ze sportem, niejasny: dlaczego, skoro dopuszczono do
udziału w igrzyskach zawodowych hokeistów i koszykarzy, nie pozwala się
na to zawodowym piłkarzom ?
A może nasz leciutki i filigranowy Adam Małysz jest kobietą ? Dariusz Majer |