Philadelphia  -  Atlantic City  -  Trenton -  Wilmington








Nr 33, Marzec 2002
str. 8 - Mormoni. "Amerykańska" religia. Henryk Zyborowicz
Mormoni. "Amerykańska" religia
Henryk Zyborowicz

W lutym odbyły się kolejne zimowe Igrzyska Olimpijskie. Tym razem sportowcy całego świata spotkali się w Salt Lake City, w stanie Utah. Wielu obserwatorów przewidywało, że nie tylko sport będzie przedmiotem uwagi środków masowego przekazu. Finansowe skandale trapiące organizatorów, oraz specyficzne problemy społeczne tego wyjątkowego stanu, mogą konkurować ze sportowymi informacjami. Jak się okazało, sportowi działacze stanęli na wysokości zadania i dostarczyli tyle kontrowersji, że starczyło pożywki dla najbardziej krwiożerczych rekinów amerykańskich mediów. Niemniej jednak w wielu informacjach mówiono również o religii mormonów. Nie bez powodu. Gdyby Utah nie był stanem USA, pewnie określany byłby jako doskonały przykład teokracji. Formalnie władza stanowa jest odseparowana od Kościoła mormonów, przywódca Kościoła – prorok Gordon Hinckley- nie piastuje żadnego świeckiego urzędu. Z drugiej zaś strony mormoni dominują życie społeczne i polityczne stanu stanowiąc 63 procent populacji. Gubernator jest mormonem, stanowa legislatura zdominowana jest przez białych mormonów. Trzy czwarte sądownictwa należy do mormońskiego kościoła, wszyscy przedstawiciele stanu w Kongresie należą do partii republikańskiej i.... Kościoła. Nawet szef organizacji przygotowującej olimpiadę związany jest z Kościołem.
Przyjrzyjmy się tej potężnej i owianej tajemnicą instytucji, zwanej oficjalnie Kościołem Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.
Jakikolwiek mamy stosunek do religii mormońskiej musimy przyznać, że religia ta rozwija się niezmiernie dynamicznie i to nie tylko w USA. W Ameryce, w ostatnich trzydziestu latach liczba mormonów zwiększyła się dwukrotnie i według źródeł Kościoła jest ich ponad 5 milionów. Większość mormonów w USA mieszka w stanie Utah, ale religia ta powstała na Wschodnim Wybrzeżu w stanie Nowy York, kiedy to Joseph Smith zniechęcony ferworem walki między różnymi odłamami chrześcijaństwa modlił się do Boga o pomoc w dokonaniu wyboru "prawdziwej" religii. Według relacji twórcy religii, modlący się któregoś dnia z dala od oczu wścibskich sąsiadów został pogrążony w ciemności i w pewnym momencie pojawiły się przed nim dwie postacie, Bóg i Jezus Chrystus. Rezolutny młodzieniec, korzystając skwapliwie z niezbyt często zdarzającej się zwykłym śmiertelnikom okazji, zapytał Boga, która religia jest prawdziwa. Do jakiego Kościoła powinien przystąpić. Odpowiedź brzmiała: żadna religia nie jest prawdziwa, wszystkie odmiany chrześcijaństwa są niezgodne z intencją Stwórcy. Po powrocie do domu chłopiec powiedział swej matce, że wie, iż anglikanizm nie jest prawdziwą religią. 
Kilka lat później został nawiedzony przez anioła Moroni, który wyjaśnił młodzieńcowi, iż w miejscowości Cumorah w stanie Nowy Jork znajduje się książka zawierająca odpowiedź na wszystkie nurtujące młodzieńca problemy. Książka ta napisana jest w "w reformowanym egipskim języku" na złotych tablicach. Pamiętajmy, że w połowie dziewiętnastego wieku nikt nie był w stanie przeczytać staroegipskich hieroglifów. Anioł nie tylko wskazał miejsce, gdzie owe antyczne dzieło zostało ukryte przed ludźmi, ale również dostarczył narzędzia do ich rozszyfrowania.
Joseph Smith przetłumaczył i wydał Księgę Mormonów w 1830 roku. Dziś jest ona dostępna nieodpłatnie na stronie internetowej www.mormons.org. Niestety oryginał nie zachował się, anioł Moroni zabrał go do nieba. Smith twierdzi jednak, że 12 osób widziało oryginalną księgę, a niektórzy świadkowie nawet trzymali ją w swych rękach.
Księga Mormonów stanowi jakby uzupełnienie dla chrześcijańskiej Biblii. Jest opisem losów dwóch plemion Izraelitów, które przywędrowały do Ameryki wiele lat przed Kolumbem i to one są przodkami narodów, które nazywamy Indianami. Jedno plemię jasnoskórych przedstawicieli Izraela zwanych Nefitami, nieustannie zwalczało plemię ciemnoskórych Izraelitów zwanych Lamanitami. Nefici byli bogobojni i wyjątkowo uczciwi, natomiast Lamanici byli złymi ludźmi. Bratobójcza walka ustała po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, który z Palestyny przeniósł się do Nowego Świata. Jego nauka została przyjęta entuzjastycznie przez oba walczące plemiona izraelskie i zapanował pokój na wiele setek lat. W końcu jednak doszło do ostatecznej walki między rywalizującymi plemionami. Przywódca Nefitów, Mormon zastał zamordowany a jego syn Moroni, który przeżył wojnę zapisał historię swego ludu na złotych tablicach i ukrył je w Cumorah, NY. 
Podstawą doktryny mormońskiej jest biblia, Księga Mormonów, Doctrine and Convenants i Pearl of Great Price. Choć Kościół akcentuje swój chrześcijański charakter, znacznie odbiega w swych wierzeniach od innych religii wywodzących się z tradycji chrześcijańskiej. Smith używa pojęcia pre-existence, który jest doświadczeniem wszelkiego bytu duchowego i jest udziałem nawet Boga. Każdy Bóg rodzi się jako człowiek. Dotyczy to również Boga naszej planety. Po spędzeniu dobrego życia i zawarciu małżeństwa, potencjalny bóg (każdy żyjący człowiek) idzie do nieba i staje się nowym bogiem. W niebie poprzez seksualny stosunek z boginiami tworzeni są kolejni potencjalni bogowie dla innych planet. Jak więc widzimy religia ta ma kosmiczny aspekt. Smith dokładnie określił, gdzie "nasz", z krwi i kości, Bóg, wraz z żoną oczywiście, zamieszkuje we wszechświecie. 
Smith, uzbrojony w objawioną prawdę, powoli zaczął budować swój Kościół… i niechęć ze strony tradycyjnych chrześcijańskich instytucji. Oskarżając wszystkie dotychczasowe odłamy chrześcijaństwa o herezję narażał się na atak ze wszystkich stron. Zaciekłość, z jaką nowa religia była zwalczana, nie ma precedensu w historii tradycyjnie tolerancyjnej Ameryki. Mimo ciągłych ataków, lub - paradoksalnie - dzięki nim, Smith zgromadził wokół siebie grono oddanych wyznawców, gotowych nawet oddać życie za właśnie odkrytą prawdę o prawdziwych losach świata i zbawieniu. Jednym z pierwszych wyznawców był Bringham Young, który odegrał ogromną rolę w formowaniu się nowej religii. Mormoni żyli głównie w komunach, wyizolowani, znienawidzeni przez resztę społeczeństwa, nieustannie zmuszani do przenoszenia się na zachód przez często krwawe represje. Smith podzielił los wielu swoich współwyznawców, został zlinczowany wraz z bratem Hyrum w Ilinois w roku 1844. Po jego śmierci Bringham Young wraz z pierwszą grupą mormonów osiedlił się w Salt Lake City około 1847 roku tworząc faktyczne quasi-państwo mormońskie.
Zanim Joseph Smith został okrutnie zamordowany, zdążył przetłumaczyć inną ważną książkę zapomnianą przez historę. Smith żyjąc w Kirkland, Ohio, spotkał człowieka pragnącego sprzedać egipskie mumie. Prorok dokonał zakupu i podczas inspekcji nabytku znalazł dwa zwoje papirusu zapisane hieroglifami. Smith niezwłocznie przystąpił do tłumaczenia tekstów, podczas gdy jego matka zorganizowała pokazy kuriozum pobierając 25 centów za przywilej obejrzenia kolekcji mumii. Smith twierdził, że znalezione papirusy zawierają teksty pisane przez Abrahama i Józefa. 
Znaczenie księgi Abrahama trudno zignorować. Obok wielu teologicznych informacji zawierało stwierdzenie, że faraon jako przedstawiciel czarnoskórej rasy nie może osiągnąć pełnego zbawienia. Stwierdzenie to było podstawą wykluczania czarnych członków Kościoła z piastowania godności kapłańskich aż do roku 1978, kiedy to zmiana doktryny została objawiona kolejnemu prorokowi Kościoła.
Papirusy zawierające teksty patriarchów spłonęły w czasie pożaru Wood Museum w Chicago, tak przynajmniej przypuszczano do roku 1966, kiedy to zostały ponownie odkryte przez historyka Aziza S. Atiya badającego historię Bliskiego Wschodu na University of Utah. Badania dokonane przez egiptologów wprowadziły Kościół w zrozumiałe zakłopotanie. Okazało się bowiem, że zwoje nie zawierają autobiografii Abrahama a raczej były standardowym pogrzebowym zwojem, w który Egipcjanie zaopatrywali swych zmarłych. Kościół próbował ratować reputację swego twórcy różnymi teoriami, ale w końcu cytowany w styczniowym "New Yorker" historyk mormoński Hugh Nibley z Bringham Young University, bagatelizując całą kontrowersję stwierdził: "niewielu uczonych wierzy dziś, że Abraham kiedykolwiek żył."
Inna kontrowersja nękająca Kościół to poligamia. Posiadanie wielu żon w tym samym czasie było jednym z podstawowych przyczyn zwalczania Kościoła przez instytucje religijne i państwo. Smith mógł mieć około trzydzieści żon, wiele z nich nie miało więcej niż 14 lat, kiedy wydawano je za mąż. Tuż przed śmiercią poślubiał średnio jedną żonę miesięcznie. Wiele z nich było poślubionych przez innych mormonów, których przezornie Smith wysłał na misję. Bringham Joung  umierając miał ponoć 55 żon. Oficjalnie Kościół zabronił wielożeństwa w 1890 powołując się na kolejne objawienie. Nie przeszkadzało to kultywowaniu praktyki, przez członków Kościoła z tą różnicą, że praktyka była utajniona i dopiero po interwencji Kongresu USA, domagającego się postawienia przed sądem winnych, prorok Kościoła Joseph F. Smith wydał Manifest grożący poligamistom ekskomuniką.
Obecnie, jedynie tzw. fundamentalny odłam mormonów praktykuje poligamię. Zwalczanie tego procederu nie jest łatwe zważywszy, iż zdominowana przez mormonów legislatura i sądownictwo stanu odnosi się z dużą, poniekąd zrozumiałą, sympatią i wyrozumiałością do tej praktyki. Większość wyznawców, jeśli nawet nie wychowała się w poligamicznych domach, to pochodzi z rodzin, w których praktyka była stosowana przez wiele pokoleń. Władze federalne próbują wymuszać zakończenie praktyki, ale tylko najbardziej odrażające przypadki kazirodztwa i przemocy seksualnej w stosunku do nieletnich karane są więzieniem. 
W ostatnim czasie odżyła kontrowersja, jak się wszystkim wydawało, pogrzebana na wieki. W 1857 grupa osadników w drodze do Kalifornii została zmasakrowana w Utah przez mormonów i Indian. Mormońska wersja brzmiała, że to "dzicy" Indianie zmasakrowali kobiety i dzieci a partycypujący mormoni były renegatami, których Bringham Young ukarał za działania niezgodne z jego rozkazami. Przywódca, adoptowany syn Younga, został stracony i sprawa z biegiem czasu ucichła. Kilka lat temu, Kościół zdecydował się na wystawienie pomnika ku czci ofiar. W czasie prac przygotowawczych natrafiono na zwłoki pomordowanych kobiet i dzieci. Niestety autopsja nie potwierdziła teorii indiańskich sprawców. Wszystko wskazuje, że pomoc Indian nie była konieczna. Wiele na nowo odgrzebanych dokumentów potwierdza oskarżenie rzucone przez Marka Twaina, że masakry dokonano na rozkaz B. Younga.
Skandale i naukowe badania obalające kolejne filary wiary mormońskiej nie są w stanie powstrzymać rozwoju Kościoła. Przybywa wiernych i ...pieniędzy. Według badań przeprowadzonych przez "Time" w roku 1997, wartość majątku Kościoła wynosi co najmniej 30 miliardów dolarów, a roczny dochód wynosił w owym czasie około 6 miliardów dolarów. Według "New Yorker", ilość ziemi znajdującej się w rękach Kościoła mormońskiego równa się obszarowi stanu Delaware. W jaki sposób osiągają oni takie rezultaty? 
Być może teologia czy kanon wierzeń nie jest tak istotny dla rozwoju religii, jak kultura, w szerokim rozumieniu, jaką Kościół upowszechnia wśród wiernych. Mormon od dziecka żyje w przekonaniu, że jest częścią społeczności wybrańców bożych, którzy, dzięki pracy, inicjatywie i wykształceniu osiągają wielkie cele w doczesnej egzystencji jak i w życiu po śmierci. Środowisko, w którym wyrastają tylko umacnia tę tezę. Zamożność i czystość Salt Lake City jest sławna. Z drugiej strony wiele aspektów mormońskiej wiary, potencjalnie budzących kontrowersje, nie jest upowszechniana przez Kościół, ani wśród członków Kościoła ani wśród nawróconych. Mormońska strona internetowa oferuje bardzo niewiele informacji na temat wierzeń, prezentując jedynie Księgę Mormonów. Inne księgi należące do kanonu nawet nie są tam wspomniane. W wywiadzie z Hinckley, aktualnym prorokiem kościoła, Lawrence Wright z "New Yorker" zapytał go o naturę małżeńskich relacji Boga, Hinckly odpowiedział: "My nie spekulujemy zbytnio, co to może znaczyć, Bringham Young powiedział, że jeśli pójdziemy do nieba to spotkamy tam Boga i będą nim Adam i Ewa. Nie wiem, co on miał na myśli mówiąc to."Jedno jest pewne, z Bożą pomocą czy też nie, Kościół rozwija się niezmiernie dynamicznie i z pewnością zasługuje na naszą uwagę.

Henryk Zyborowicz