Philadelphia  -  Atlantic City  -  Trenton -  Wilmington








Nr 33, Marzec 2002
str. 6 - NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO. Ojciec Piotr Adamek
ROSJA: TAMBÓW: NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO…
Ojciec Piotr Adamek

Na początku był Tambów i grupka tych, których wiara przetrwała komunizm i prześladowania. Zbierali się na modlitwie sami. W 1994 roku poprosili o kapłana. Ksiądz Biskup przeznaczył do Tambowa Misjonarzy Werbistów.


Kociół w Tombowie
Na początku o. Tomasz Klawo - odprawiał Mszę świętą nad rzeką Cną. Jesienią, gdy zrobiło się zimno, ludzie gromadzili się w mieszkaniu jednej ze starszych parafianek, pani Margarity. Wkrótce okazało się, że miejsca jest zbyt mało. Ciągle przychodził ktoś nowy, ludzie powtarzali sobie z ust do ust nowinę, że parafia się odradza. O. Jerzemu Jagodzińskiemu, następnemu kapłanowi, udawało się wypożyczać na niedzielną Mszę świętą salę kinową. Raz w miesiącu przyjeżdżał z odległej Moskwy (500 km), żeby być z nimi.
 W 1997 roku Tambowianie otrzymali z powrotem swój kościół, a raczej to, co z niego zostało. Fabryka butów, a następnie zakład produkcji łożysk, które urządzono w budynku kościoła zrobiły swoje: zniszczone mury, wybite okna, zardzewiałe rusztowania, podłoga zasypana gruzem i resztkami smarów – oto jak wyglądał tambowski kościół kilka lat temu, na początku.
Minęło pięć lat: niezbyt wiele w życiu zwykłej parafii – epoka dla Kościoła w Tambowie. Dziś parafia kwitnie. Na Boże Narodzenie duży, odnowiony już kościół był pełen. Na Mszę świętą przychodzą nie tylko katolicy, ale i prawosławni, i niewierzący. 
Pytają, co to za Bóg, który daje taką wiarę. Do ojca Józefa Matisa, obecnego proboszcza parafii, wciąż podchodzą ludzie z pytaniami, prośbami, chęcią pomocy. Przychodzą starsi, młodzi, dzieci.
Dziś trudno uwierzyć, że kilka lat temu stała tu ruina. Budynek został wzorcowo wyremontowany w środku i na zewnątrz i nadal pięknieje: we wrześniu dobudowano dach nad wieżami, w grudniu pojawiły się w nich dzwony. W tambowskiej parafii Podwyższenia świętego Krzyża pracują dziś ojcowie z Indonezji, brat zakonny Maciej i trzy siostry – bo też pracy przybyło. Pojawiła się wspólnota w Jarosławce (80 km od Tambowa), gdzie kilka starszych kobiet przekazuje swoją wiarę wnukom. Ojcowie dojeżdżają także do Miczurińska, dużego miasta na drodze do Moskwy. Rozpoczęła się systematyczna katechizacja dorosłych i dzieci, przygotowanie do chrztu, ślubu, odwiedziny chorych, samotnych, opieka nad dziećmi.
 Powołaniem Misjonarzy Werbistów jest głosić Ewangelię tam, gdzie jest ona głoszona w niewystarczającym stopniu. Dziś, gdy do parafii w Tambowie wróciło życie, ich oczy zwracają się ku nowym zadaniom. Niedawno rozpoczęli pracę w Jarosławlu (250 km od Moskwy). Wiele im tu przypomina Tambów sprzed pięciu lat: Tu również znaleźli się ludzie, dla których wiara w Boga była ważniejsza, niż obawa przed prześladowaniem. Chcą modlić się razem. Raz na tydzień przyjeżdża do nich z Wołogdy o. Stanisław Krajniak. Pomagają mu o. Józef Roman i o. Baltazar. Znaleźli mieszkanie w bloku, gdzie w pokoju przebudowanym na kaplicę odprawiana jest Msza święta. Niedawno przyjechały dwie polskie siostry, by na stałe być w Jarosławlu. Odrodziła się wspólnota katolicka w odległym o 50 km Rybińsku. Proszą by i do nich docierał kapłan.
 W dawnym kościele katolickim w Jarosławlu są dziś mieszkania i jego zwrot jest nie możliwy. A parafia rośnie. Małe mieszkanko nie jest już w stanie pomieścić wszystkich wiernych. Razem z parafianami z Jarosławla Werbiści postanowili wybudować kaplicę, żeby każdy, kto zechce mógł spotkać się z Bogiem. Czy wiosną można będzie zacząć budowę? Plac pod budowę już jest, projekt został zatwierdzony, ręce do pracy są, powoli zbieramy środki. Bóg będzie błogosławił. 
 Troską Werbistów jest dziś również Moskwa. Praca kapłana w tej ogromnej kilkunastomilionowej metropolii różni się od tej w innych miastach Rosji. Tutejszy kościół świętego Ludwika był otwarty nawet w czasach stalinowskich. Wokół niego i odremontowanej katedry gromadzą się parafianie: ludzie z Moskwy i okolic, a często i z dalszych regionów Rosji. W ostatnich latach powstało kilka innych parafii, m.in. werbistowska parafia świętej Olgi. W małym mieszkaniu na siódmym piętrze ludzie gromadzą się na Mszy świętej, kręgu biblijnym, przygotowaniach do sakramentów. Parafię prowadzą o. Jerzy Jagodziński i o. Mirosław Puczydłowski. Większość parafian stanowią ludzie młodzi, którym zależy na osobistym kontakcie z kapłanem. Zadają pytania, proszą o poradę, szukają... Ojcowie prowadzą katechezy, kursy przedmałżeńskie, opiekują się neokatechumenatem. 
 Parafia, by mogła się dalej rozwijać i przyciągać potrzebuje ludzi, w których żyje Bóg, potrzebuje równie - kościoła, by każdy mógł - Go spotkać o każdej porze na modlitwie. Ostatnio ksiądz biskup zaproponował Werbistom budowę kaplicy w rejonie akademickim Moskwy. Chodzi o objęcie szczególną duszpasterską opieką studentów i pracowników naukowych, jak również obcokrajowców, których w Rosji z roku na rok przybywa. Otrzymaliśmy plac pod budowę. Jesteśmy pełni ufności w pomoc Bożą i ludzi.
  Werbiści pracują obecnie w sześciu parafiach na terenie Rosji. Obok Moskwy, Jarosławla i Tambowa są obecni w Wołogdzie (500 km na północ od Moskwy) i w Błagoweszczeńsku na granicy z Chinami, a także w Sankt Petersburgu, gdzie kształci się  już kilku werbistowskich seminarzystów – przyszłość i nadzieja dla Rosji. Czy to nie za mało na ogromne rosyjskie przestrzenie?
 Jeden z rosyjskich poetów, Majkow, powiedział, że daremnie starał się Rosję zrozumieć i daremnie chcieć ją zmierzyć – w Rosję można tylko wierzyć. Wierzymy w Rosję i w to, że ma ona swoją ważną rolę w planach Bożych. On, Bóg był tu na początku w swoim Słowie i jest również dziś.

o. Piotr Adamek
Moskwa, 23.01.2002